Jeśli sądzicie, że podam Wam listę obiektywów do fotografii tabletop czy makro – to jesteście w błędzie. Po pierwsze, musiałbym wartościować: ten jest lepszy, ten jest gorszy. W dodatku dla każdego systemu oddzielnie. A przecież nie znam ich wszystkich!

Chciałbym Wam jednak wskazać pewien kierunek w poszukiwaniach obiektywów. Kilka rad czego szukać – a czego unikać. Wszystko powinno być naszym świadomym wyborem. Jeśli nie lubimy szpinaku – to go nie kupujemy. Proste, prawda? Jeśli chcemy zrobić gołąbki – to musimy kupić mięso, ryż i kapustę, a nie ananasa. Też proste. Nie inaczej jest z fotografią tabletop i makro: musimy zaopatrzyć się w odpowiedni sprzęt. Najważniejsze będą obiektywy.

Powiedzmy sobie szczerze: napis ‚macro’ na wielu obiektywach jest tylko i wyłącznie chwytem reklamowym. Macro – podaję za Wikipedią – to fotografia w powiększeniu mniej więcej 1:1. Znaczy: 10 mm w rzeczywistości – 10 mm na matrycy. Wszystko w górę – to będzie nie makro, ale close-up, czyli fotografia zbliżeniowa. Miejcie tego świadomość, kupując obiektyw.

  1. Typowe obiektywy do makro, dające odwzorowanie 1:1 NIGDY nie będą obiektywami o zmiennej ogniskowej. Możliwości zoomów kończą się na poziomie 1:4 – 1:3. 1:1 (i więcej) zapewniają tylko obiektywy stałoogniskowe. Amen.
  2. Obiektywy do makro i close-up powinny być raczej jasne – ale nie popadajmy w skrajności: wcale nie potrzebujemy przysłony 1,4 czy 1,2: w zupełności wystarczy nawet 2,8. 
  3. Wcale nie musimy szukać obiektywów, w których przysłona kończy się na liczbie 32. Teoretycznie skręcenie obiektywu do tak małej przysłony powinno skutkować zwiększeniem głębi ostrości. Takie przynajmniej są zasady fizyki. W praktyce jednak zmniejszenie przysłony ‚na maksa’ skutkuje… pogorszeniem jakości obrazu. A to na skutek ugięcia fali świetlnej na listkach przysłony. W praktyce używa się ciągu przysłon 5,6-8-11-16, a ten zakres ma 99% obiektywów. 
  4. Wyżej pisałem o skali odwzorowania 1:4. Czy takie zoomy należy skreślić? Ależ nie! Przy fotografii zbliżeniowej sprawdzają się świetnie. Poza tym – nie czarujmy się: ilu z nas na codzień fotografuje oczy owadów? Do zielska, skorup czy żelastwa wystarczą w zupełności!
  5. Obiektyw mamy taki, jaki mamy – ale istnieje szereg sposobów, by podejść z obiektywem (czytaj: zwiększyć skalę odwzorowania) jeszcze bliżej. Podstawowym sprzętem uzyskuję powiększenie 3,6:1 – a jestem w stanie jeszcze je zwiększyć. Tylko… po co? Już przy 1:1, czasem nawet 1:2 motyw nie mieści mi się w kadrze… W którymś momencie opiszę jak zwiększać skalę odwzorowania. Obiecuję!
  6. Nie musimy także szukać obiektywów z autofocusem. Z reguły ostrość ustawia się ręcznie, więc można sobie pozwolić na kupno starych szkieł. Tyle, że traci się wówczas możliwość przenoszenia automatyki przysłony. Jedynie pentax jest unifikowany ‚w dół’ i choćby obiektyw miał 40 lat – a ma bagnet KA – będzie współpracował z najnowszymi korpusami i ich programami półautomatycznymi. 

I na koniec – żeby uprzedzić pytania: mam chyba z 5 czy 6 obiektywów, które mają na obudowie napisane ‚macro’. Używam dwóch. I kilku innych, które nie są obiektywami makrowymi. Nie chciało mi się fotografować mojej ‚stajni’ – dlatego posłużę się zdjęciami z netu:

Mój ukochany obiektyw – pentax 100/2,8. Ma skalę odwzorowania 1:1 i robię nim 90% moich zdjęć. Poza tym nie bez znaczenia jest fakt, że ma średnicę gwintu filtrowego 49 mm. bardzo się to przydaje – ale o tym w stosownym czasie.

Drugim obiektywem który często wykorzystuję, jest Tamron 28-75/2,8. Dodać muszę, że z reguły na tym ‚dłuższym’ końcu. Ma on współczynnik powiększenia 1:4, ale do zielska wystarcza w zupełności.

Pozostałe obiektywy których używam w tabletop – już nie są obiektywami typu makro. Pierwszy z nich – to Vivitar 28/2,8 Close Focus Wide Angle. Obiektyw ma bagnet nikona (choć używam pentaxa) – ale jest to bez znaczenia, ponieważ wkręcam go (przez specjalną redukcję) odwrotnie: przednią soczewką w stronę aparatu. Co to daje? Ano powiększenie x2. 

Ostatnim obiektywem który zdarza mi się stosować, to… portretowy samyang 85/1,4. Używam go głównie wtedy, dy obiekt nie jest zbyt mały a dodatkowo zależy mi na małej głębi ostrości i pięknym rozmyciu wszystkiego dookoła. 

Sporadycznie używam także dwóch heliosów 58/2 (starych, ale starannie wyselekcjonowanych) i pentacona auto 50/1,8. Tego ostatniego – choć nie jest on demonem ostrości i ‚mydli’ okrutnie – z uwagi na piękny i nietypowy bokeh.

Szkieł w przedziale od 8 do 500 mm mam oczywiście więcej, ale do tabletop używał wyłącznie powyższych. 

Na podobny temat:

Podziel się z innymi: